niepoukładanie

pomiędzy słowami.

pogubiłem sie, 









coś o  powrocie do  wyborów.

oczy naszły deszczem. 
skóra zbladła
zanoszę się resztkami myśli
podobno melancholia rodzi się w czarnym słońcu 
 policzki opadają na  dno materaca.


..zgrzyt sprężyn i kości 
siły opuściły  ciało.


Leżę śmiertelnie.


niedobitki światła przedzierają się przez palce prawej dłoni.
patrzeć na jej uśmiech na trawie, tyle pamiętam...a od  tamtej nocy tylko gorzki posmak pozostał.





nie pierwszy raz zwątpiłem w swoje istnienie, świat wydaje się nie mieć logicznego wytłumaczenia,



Koniec zdania


Komentarze

Popularne posty